Data publikacji: 01.06.2026

Przejście z tradycyjnej orki na systemy bezorkowe przypomina rewolucję w gospodarstwie. Nic dziwnego, że wśród rolników narosło wiele stereotypów. Często powtarzają je osoby, które nigdy nie spróbowały uprawy bezorkowej i obawiają się zmian. Jednak w wielkopolskich warunkach, zwłaszcza w powiecie wrzesińskim, gdzie dominują gleby klasy IIIb–V oraz niska suma rocznych opadów (ok. 500 mm), system bezorkowy pomaga zachować wilgoć i ograniczyć erozję. Dlatego rozprawimy się z najbardziej popularnymi mitami – razem z lokalnym specjalistą od uprawy bezorkowej, marką Rolmako.

Teza: uprawa bezorkowa jest tylko dla dużych gospodarstw. Trzeba kupić specjalistyczne, drogie maszyny i mocny ciągnik.
Fakty: wielu rolników w Polsce zaczynało bezorkę z prostym, nawet 70‑konnym Zetorem i starym kultywatorem, a nie z potężnym traktorem i drogim siewnikiem. Narzędzia zawsze należy dobrać do specyfiki i powierzchni gospodarstwa. W gminie Września małe i średnie gospodarstwa z powodzeniem używają kultywatorów ścierniskowych, lekkich bron talerzowych i wałów tnących.
Porada od Rolmako: celem marki jest zapewnienie każdemu gospodarstwu maszyn do uprawy bezorkowej, również tym mniejszym. Dlatego specjaliści zadbali o to, żeby w ofercie znalazł się także kompaktowy sprzęt, który pociągnie traktor o mocy 105 KM. Jednym z przykładów jest kultywator bezorkowy U436 o szerokości roboczej 2,4 m. Dzięki temu gospodarstwa o powierzchni 20-30 ha nie muszą inwestować w ogromny park maszynowy. Rolmako podkreśla, że w większości przypadków wystarcza „uzbrojenie” maszyny uprawowej w dobre wały (a tych jest w ofercie marki ok. 30!), bardzo przydatna w technoliogi bezorkowej jest porządna brona talerzowa, a siew można wykonać klasycznym talerzowym siewnikiem.

Teza: system bezorkowy jest tylko dla piasków. Gliniaste gleby pod Wrześnią trzeba orać!
Fakty: w przyrodzie ŻADNA gleba się nie odwraca, więc głęboka orka nie jest procesem naturalnym, także na glinach. W powiecie wrzesińskim wiele pól to gleby klasy IVa–V, często gliniaste i mozaikowe. Tradycyjnie orka pozwalała na ich spulchnienie, ale jednocześnie prowadziła do przesuszenia i degradacji struktury. System bezorkowy działa również na cięższych glebach, pod warunkiem stosowania odpowiedniej głębokości pracy i kontrolowanego rozluźniania warstw zbitych. W powiecie wrzesińskim z powodzeniem można wykorzystać głębosze lub kultywatory z zębami spulchniającymi punktowo, aby rozbić podeszwy płużne, a w pozostałych latach uprawiać płytko. Doświadczenia z gospodarstw w Lubelskiem czy na Dolnym Śląsku pokazują, że bezorka sprawdza się na glebach gliniastych, nawet pofałdowanych. Po kilku sezonach gleby stają się bardziej pulchne dzięki pracy dżdżownic i naturalnym kanałom po korzeniach.

Porada od Rolmako: głębosze to bardzo ważny element oferty marki. Uniwersalny głębosz U602 może pracować nawet na głębokości 60 cm (nawiązując przy tym do poprzedniego mitu: występuje w szerokości roboczej 1,6 m i da radę pracować z 105 KM traktorem, więc nadaje się również do mniejszych gospodarstw). W większych gospodarstwach rolnych, przy uprawach bezorkowych, stosuje się pługi dłutowe, które zapewniają bardziej kompleksową obróbkę gleby.

Teza: bez pługa gleba w końcu się zagęści i spadnie jej żyzność, więc i tak co jakiś czas trzeba przeorać pole.

Fakt: obserwacje rolników praktykujących bezorkę od kilkunastu lat pokazują coś odwrotnego – zawartość składników pokarmowych i próchnicy rośnie w wierzchniej warstwie gleby, a systemy korzeniowe roślin penetrują głębiej. Inżynierowie z IUNG Puławy stwierdzili wzrost składników odżywczych w górnych 20 centymetrach oraz spadek zagęszczenia gleby. Powrót do orki zaburza tę strukturę – niszczy korytarze po korzeniach i dżdżownicach oraz wprowadza tlen do niższych warstw, przyspieszając mineralizację próchnicy. W konsekwencji spada aktywność biologiczna, a gleba traci zdolność magazynowania wody. Dlatego większość rolników, którzy przestawili się na bezorkę, już nie wraca do pługa!

Porada od Rolmako: marka zaleca rolnikom elastyczność i uważną obserwację pól, a nie uparte trzymanie się jednego rozwiązania (np. płytkiej uprawy). Do likwidacji zagęszczeń i podeszwy płużnej doskonale sprawdzają się głębosze – zarówno na całej powierzchni, jak i na ścieżkach technologicznych po kołach ciągnika.
Teza: uprawa bezorkowa sprawdzi się przy zbożach albo rzepaku, ale przy ziemniakach albo burakach już nie.

Fakty: ziemniaki i buraki cukrowe to popularne uprawy w Wielkopolsce, dlatego obawy rolników wydają się słuszne. Rośliny korzeniowe mają albo płytki, albo silnie rozwinięty korzeń (ziemniak – system wiązkowy, burak cukrowy – palowy) i potrzebują spulchnionego profilu glebowego. Z tego powodu istotne jest zastosowanie głębokiego spulchniania po zbiorze (np. na 25-35 cm) z równoczesnym zadbaniem o przygotowanie wierzchniej warstwy pod sadzenie/nasiona. W praktyce najczęściej stosuje się uprawę bezorkową. Technologia ta oszczędza paliwo, ogranicza erozję i pozwala na precyzyjne nawożenie.
Porada od Rolmako: uprawa okopowych w systemie bezorkowym jest możliwa, ale wymaga dostosowanej technologii. Marka Rolmako dostrzega ogromny potencjał w uprawie bezorkowej, dlatego pracuje nad stworzeniem idealnych maszyn na wielkopolskie warunki polowe. Poza tym, tak jak w każdej innej uprawie bez pługa, należy zadbać o płodozmian i staranną uprawę ścierniska.

Teza: bez pługa zwiększa się presja szkodników, chorób i chwastów, dlatego trzeba stosować więcej środków ochrony roślin.

Fakty: użycie środków ochrony roślin w bezorce to temat szeroki (na inny artykuł). W skrócie – owszem, płytko wymieszane z glebą resztki roślinne stwarzają dobre warunki do rozwoju gatunków niepożądanych. Można poradzić sobie z tym odpowiednio dobraną agrotechniką, choć na niektórych polach rzeczywiście trzeba zastosować pestycydy (np. długo uprawianych w monokulturze albo w bardzo uproszczonym płodozmianie czy też w pierwszych uprawach rzepaku ozimego). Warto przy tym podkreślić, że wzrost zachwaszczenia nie jest tak do końca skutkiem odstawienia pługa, ale wcześniejszych błędów i po kilku sezonach bezorki problem mija.
Porada od Rolmako: można zminimalizować użycie chemii – i najlepiej połączyć kilka metod. Płodozmian uwzględniający rośliny “czyszczące”, dokładne rozdrobnienie i rozprowadzenie resztek, które przyspiesza ich rozkład, szybka uprawa pożniwna i mechaniczne zniszczenie chwastów tuż po skiełkowaniu. Oprócz mnóstwa maszyn do uprawy pożniwnej (choćby kultywatorów i agreatów, np. U497, ComboTill albo wspomniany wcześniej bezorkoweic U436), Rolmako ma w ofercie także sprzęt stricte do mechanicznego odchwaszczania. Warto wypróbować np. chwastownik ActivAgro, bronę rotacyjną Matrix lub brona talerzowa SpeedCutter.

To nie technologia jest winna problemom, ale jej niewłaściwe stosowanie. Wielu rolników z Wielkopolski, którzy odważnie odstawili pług, nie wyobraża już sobie powrotu do tradycyjnej orki. Przyznają, że początkowy okres przejściowy wymaga więcej pracy nad zachwaszczeniem i obserwacją gleby, ale z czasem korzyści przeważają: niższe koszty paliwa, lepsze zatrzymanie wody, wyższa aktywność biologiczna i stabilniejsze plony. System bezorkowy działa zarówno na lekkich piaskach, jak i cięższych glinach – pod warunkiem mądrego zarządzania glebą i płodozmianem.
